Jak schudnąć po ciąży?!?




Wielkie gratulacje dla ćwiczących mam. Poważnie! Gratuluje szybkiego dojścia do formy po porodzie i dziękuję za garść porad o tym, jak ćwiczyć. Są one mega przydatne, na pewno... ale nie dla mnie.

W ciąży przytyłam ok. 17kg. Pierwsze ważenie w 5tyg ciąży to 52,6. Ostatnie w 38 tyg ciazy 69,7 kg. Moją słabością były pączki! (3-5 miesiąc ciąży), mięso (4-9 miesiąc ciąży), wszystko! (8-9 miesiąc). Mało ruchu, ot po domu i ewentualnie sklep: po najpotrzebniejsze domowe produkty.
  
Bałam się, to i się oszczędzałam. Z każdym kolejnym miesiącem ciąży, liczyłam by nie przytyć więcej, niż zalecane 12-15 kg. Cóż... Po porodzie będzie 10kg mniej- mówiłam. I ponownie- cóż...
  
Zważyłam się dopiero tydzień po porodzie: 64,9kg... Cooo? Kuba ważył 4kg! A gdzie łożysko, wody...? Na pewno przytyłam, bo apetyt powrócił!? I w co teraz sie ubrać? (Oczywiście to nie był największy problem) Z rozmiaru S-M na L-XL wskoczyłam, co było jakąś masakrą! W sklepie: Kochanie, przynieś mi rozmiar większy: L. Po chwili: wiesz chyba jednak XL... bo coś ciasno. 

A wyobrażenie o sobie..? Ciężko nagle być dużym i nie przez brzuch ciążowy. Chodzić niezgrabnie, bo między udami "nagle" masz siebie więcej i obcierasz się (i pocisz!).



Czas poćwiczyć! Ale, ale! Po cesarce Nie można! Dobrze, poczekam. Ile? 6 tyg, dobra, dla pewności 7. I co. Powoli, powolutku, bo człowiek się zastał. Zacznę od przysiadów- bo uda(!) - to sie uda. Po 5 każdego dnia, o 1 więcej przez pare dni, później po 5 więcej, byle dojść do 100 dziennie. O naiwności! Doszłam do 55 i zaczęło się. Zawroty głowy. Co się dzieje? Pewnie: bo upały, bo karmię, bo za mało piję, bo za mało jem, bo... Nie! Bo ćwiczę! I "odstawiłam" ćwiczenia "na kilka dni". Już następnego dnia, zawroty minęły. Cóż...
  
Nie wróciłam do ćwiczenia, za dużo było do ogarniania na co dzień. Mijały tygodnie. Waga pomiędzy 64-64,5... ale czułam, że jest mnie mniej. Po 4 miechach: o wbiłam się w jedne spodnie, waga 64-64,5... Gdy Kuba skończył pół roku: o nogi zgrabniejsze (całe), dekolt, ramiona... Nawet żebra pod biustem ooo! i brzucha "prawie" nie ma... Waga 63,6... No tak. I wtedy moje myśli o "ćwiczeniach" poszły w zapomnienie.
  
Nie ma 3 miesiecy, 6 miesiecy, 9miesiecy... Ile tego czasu ma być? Do 12 miesięcy? Sugerowany czas dojścia do siebie..? Podnoszenie (dziecka, ubranek, zabawek...) schylanie (po dziecko, po zabawki, po ubranko, po smoczek!), bieganie ("już ide tylko...!") + codzienne obowiązki, nawet wliczając "Nie dziś, jutro czy później posprzątam, teraz prześpię się, bo mały śpi", wystarczą! by wrócić "do siebie". Ba! Nawet być w lepszej formie, niż przed ciążą. Do osiągnięcia w pare miesięcy(!). 

Tyłam 9 miesięcy, to dlaczego mam nagle być fit w 3tygodnie? Nie ćwiczyłam przed, nie byłam fit- więc z jakiej racji? Najważniejsze szczęście mojego dziecka, a jak to osiągnąć będąc sfrusrowaną przez ilość zbędnych kilogramów? 
  
Wrzucić na luz! Wszak ja nie gwiazda tv by lśnić, a lśnię(!)- szczęściem.

Jak było u Was? Dużo przytyłyście w ciąży? Długo gubiłyście zbędne kilogramy? Dałyście sobie czas, czy udało Wam się ćwiczyć?



Komentarze

  1. Ja w ciazy przytylam 7 kg, ktore od razu "stracilam" po porodzie. ;-) Dzien po urodzeniu dziecka od razu weszlam w moje dzinsy rurki. Tak wiec, niczego nie gubie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po cesarce mówią, ze nawet pół roku nie powinno się ćwiczyć. Ja akurat po ciayc samoistnie sxhudlam, moze karmienie piersią w tym pomogło.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty