Tabelkowy rozwój dziecka. Wysadzić?




Walentynki 2019! To będzie dla mnie i mojego męża dzień, o którym tak szybko nie zapomnimy! Nie, nie dlatego, że wyjątkowo byliśmy dla siebie milsi, daliśmy sobie dwa buziaki więcej niż zwykle, czy zjedliśmy coś wspaniałego. Jedzenie jedzeniem, a co jest wypadkową jedzenia? O tym i o niezapomnianych chwilach dzisiaj będzie.

Pierwsza myśl o wypadkowej jedzenia?
A dodając tytuł posta?
Coś tu nie pasuje? Pasuje! Jak nocnik do kupki! Albo kupka do nocnika raczej!

Pierwsze załatwienie się dziecka na nocnik to... no właśnie- kolejny powód do Mega radości, tańców, uśmiechów, a nawet... łez radości! Mój 9 miesięczny chłopiec!
- ...ilo- miesięczny- zapytasz?
- Chyba coś jej się pomyliło- powiesz.
- Taa a jak miał 2 miesiące to pewnie siadał- wykpisz.

No nie! Zdjęcia nie zrobiłam, wiadomo, żadna ze mnie wariatka- patolka (serio!).

Już miesiąc temu, gdy Kuba miał 8 miesięcy z haczykiem, wiedziałam kiedy załatwia tą "drugą potrzebę". Zaczęłam wtedy szukać informacji, na temat wysadzania na nocnik itp. (tak wiem, niby to takie proste, ale jak i kiedy wysadzasz?). Wcześniej miałam tylko (!) dwie informacje/rady:
1) Jak tylko skończy pół roku i zacznie w miarę stabilnie siedzieć- wysadzaj, oszczędność pieluch.
2) Nawet o tym nie myśl, najwcześniej jak skończy 1,5 roku.
+ wszystkie koleżanki- mamy, chwalące się korzystających z nocnika 2 i 2,5 latkach.

Z tego to powodu odpychałam od siebie tą myśl. Każdego dnia ona powracała, bo moje dziecko uparcie "kończyło sprawy", gdy już, myśląc, że skończył, brałam go na przebierkę i ściągałam pieluszkę (szczęście, że wtedy leżał spokojnie do końca akcji, nie wierzgał jak ma w zwyczaju!). Poza tym, wtedy jeszcze nie siadał sam, nie chciałam go stresować tym bardziej, że miał wtedy intensywny czas (w ciągu dwóch tygodni siadanie, 4 nowe ząbki, raczkowanie).

Powróciłam do myśli o nocniku po niecałym miesiącu, gdy się "trochę uspokoiło" ze zdobywaniem umiejętności. Szukałam po stronkach i forach. Zdziwiła mnie ilość sposobów odpieluchowania, ale! ja wcale nie chcę go odpieluchować. To znaczy, chcę, pewnie, że tak! Super by było pozbyć się tej czynności i w ogóle najlepiej, by dzieciak sam się załatwiał, mył, ubierał...

Jednak jestem realistką. Wiem, że jeszcze psychicznie, nie jest gotowy do zasygnalizowania potrzeby, a co dopiero wstrzymania, do momentu pójścia do toalety! Nie chcę też go sadzać, sterczeć mu nad głową i skrzeczeć: "rób siku! teraz!!". Nie szukam też sposobu na oszczędzanie- nie- nigdy kosztem dziecka. To co mnie skłania do tej myśli?

Odkąd Jakub raczkuje, jego moment na "dwójkę", stał się jeszcze bardziej zauważalny, bo jeśli było gdzie się skryć, a nie byliśmy w pomieszczeniu sami, próbował iść w kąt lub np za szafę. Wcześniej (gdy jeszcze nie czworakował) też kulał się w "kąt", ale zawsze szukał mnie wzrokiem.

Odpowiedź na nurtujące mnie pytanie wypatrzyłam na jakimś forum, już nawet nie wiem gdzie,. Gdy tylko przeczytałam ten jeden, jedyny komentarz.  Brzmiał mniej więcej: "a ja zaczęłam wysadzać, jak moje dziecko miało 9,5 miesiąca i kupkę najczęściej robił do nocniczka.". O to to to... o to chodzi. Wyłączyłam komputer, ubrałam młodego i hop na zakupy.



Nocnik kupiony! Zwykły, tani, bez bajerów, z taniego sklepu na "p". Biały- jedyny biały jaki był- z obrazkiem... z Kubusiem Puchatkiem i przyjaciółmi. No z taką ekipą to chyba pójdzie co?- pomyślałam. Wróciliśmy do domu, coś się pokrzątaliśmy i... chyba nadszedł ten czas. Wysadzam. I... nic. Fałszywy alarm- bywa. Najważniejsze jednak, że! nie płakał, nie wyrywał, się, posiedział chwilkę, popukał w przód nocnika jak na bębenku i... tyle.

Następnego dnia, czyli dziś 14.02. o nocniku- zapomniałam. Do czasu, gdy widzę, dzieciak chyba ma chęć na "dwójkę". Będzie robił... czy nie będzie... Będzie! Wysadzać mam? Zdążę? Nie, nie wysadzę... Wysadzam! I tu następuje szybka akcja zdejmowania ubranek, pieluchy, sadzam. Siedzi. Sika widzę. I po chwili czuję nosem, że to chyba już po. Zaglądam ukradkiem... TAK! Jest! Dzieciak bije brawo- sam sobie! My z mężem się dołączamy! Cieszymy się rodzinnie. Pokazujemy co w nocniku, wielka parada do toalety by zrobić "papa" kupce i do łazienki umyć nocnik. Uśmiechy, śmiechy, przytulańce i tańce. Taka to radość!

Co przyniesie jutro? Czy się uda jak dziś? Może tak, może nie. Jednak coś ruszyło. Wypatrzone, wyczekane, zadziałane. Zaufałam sobie i dziecku. Nie tabelkom. Według nich, powinnam zacząć, "z najmniejszą szkodą psychiczną (i fizyczną) dla dziecka" najwcześniej jak skończy 12-18 miesięcy- to taka średnia. Wysadzam. Nie na pół godziny, bo może nasika, a na chwilę, gdy widzę TEN moment. 

Nie odpieluchowuję.

Myślałam, że do "sukcesu" zejdzie nam minimum kilka tygodni. Cóż.

Obserwujcie swoje dzieci. Nie wierzcie bezgranicznie tabelkom... ani ludziom, nawet tym z bogatym dziecio- doświadczeniem. Łamcie schemat, próbujcie- nie zaszkodzi. Dziecko pokaże Wam, że czegoś nie chce. Warto czasem posłuchać.

Kiedy Wy pierwszy raz zaczęliście wysadzać? Może jak ja "poza normalnym schematem"? Jakie były pierwsze reakcje Waszych dzieci? Bardzo jestem ciekawa Waszych historii.



Komentarze

  1. Nie mam dzieci wiec temat mi całkiem obcy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To na pewno duża radość dla rodzica :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czuje sie opozniona. Nasz zaraz konczy dwa latka i dopiero siada na nocnik. Ale poki co naprawde niezle mu idzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie opóźniona, przed nami daleka droga(!) jeśli nieźle Waszemu synkowi idzie, to wielka radość i bliżej kolejnej umiejętności- brawo dla niego i dla Was za cierpliwość :)

      Usuń
  4. Każde dziecko ma swój czas na wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tyle radości przy czynnościach dnia codziennego xD xD Nie mamy dzieci, więc nie orientujemy się dokładnie w temacie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. No niby można sadzać na nocnik na kupkę, bo to da się najwcześniej 'wyczaić', ale to tak naprawdę sukces mamy, a nie dziecka. Dziecko samo zacznie ogarniać temat koło 2 urodzin, a wcześniej to po prostu 'przypadek' z tym co się zadzieje na nocniku. Przykład dzieci mojej siostry. Córka wysadzana od 10 miesiąca, do pełnego odpieluchowania walka do 2,5 roku. Syn sadzany od 20 miesiąca po miesiącu przeszedł na nocnik, nawet w nocy. Także chyba wierzę w te magiczne 2 urodziny i konieczność 'zrozumienia potrzeby nocnikowania' przez dziecko.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty