Z dziennika: Jakubowe BLW część 2




Listopad 2018 Staramy się rozszerzyć ilość posiłków. Nie jest to takie proste, jak się okazuje. Od początku jednak ustaliliśmy, że najłatwiej będzie zorganizować obiad. Dlaczego? Pora snu i czas między jedną a drugą drzemką, każdego dnia jest zbliżony. Po karmieniu i po drzemce, najłatwiej przygotować posiłek i podać go, gdy dziecko nie jest jeszcze śpiące, ani głodne. Po posiłku znów go przystawiam, by może dojadł mlekiem, czy też się uspokoił, bo to "jedzenie" to dla niego nadal nowość. 

13/14.11.2018 śniadanie: kromka chleba- sucha- Nie ogarniamy jak tu szybko wstać, ogarnąć dziecko, siebie i jeszcze wymyślić i podać śniadanie! ( kosmos jakiś!) 

Obiad: Brokuł/kalafior i dynia. 
I wprowadziliśmy kolację: kaszka manna/jaglana i banan (po próbach, tylko ten owoc w miarę je + woda do każdego posiłku, wprowadziliśmy, bo zalecana jest w blw (i nie tylko), podawana z takiego bidonu dla maluchów z miękką słomką. 
Jedzone z apetytem! Co raz więcej trafia do brzuszka. W zasadzie, od początku coś tam (niestrawione) znajdowaliśmy w pieluszce. To dobry znak! Organizm musi się nauczyć trawić.

17.11. 2018 Po chyba tygodniu od pierwszej, kolejna próba ze śniadaniem: jajko na twardo, kaszka manna i mus jabłkowy. Takie połączenie nigdy u nas nie funkcjonowało, ale to czas eksperymentów! Bo tak to wygląda: jak jedno wielkie doświadczenie życiowo-  naukowo - zdrowotne. I... sukces! w szczególności jajko!

20.11. 2018 Jajko wymiata! Zjadł pół "popijając" świeżym ogórkiem- hit! Zamiast "kolacji", mamy śniadania- kaszki wczoraj nie ruszył, może dlatego, że była z jabłkiem?  
Na obiad indyk z warzywami: marchewka, kalafior, pietruszka- coś zjadł, nie powiem, że aż mu się uszy trzęsły, bo aż tak nie zajadał.


25.11.2018 To już prawie miesiąc za nami! Pierwsze wnioski? Lepsza koordynacja ręka buzia, lepiej chwyta nawet śliskie, chociaż nie perfekcyjnie- wiadomo- uczy się. Próbuje chwytać małe fragment jedzenia i wkładać je do buzi, co mu jeszcze nie wychodzi. Sięga po to, czego jeszcze przed chwila nie chciał jeść, jak: marchewka czy banan, nadal jabłko raczej nie, ale hitem jest gruszka! Na śniadania na zmianę: jajo z np. pomidorem czy ogórkiem świeżym i kaszka manna (najczęściej) czy płatki jaglane z owocami (jabłko, gruszka na parze do miękkości lub banan). Ciasteczka amarantuski (amarantus ekspandowany i bananem)- pociumkane, jednak nie smakowały nam, przez... banana. A trzeba je szybko zjeść, nie do puchy na 5 dni. Pije wodę ze słomki, trochę wypluwa, lepiej mu idzie. Nauczył się w 3 dni, przez pierwsze dni gryzł słomkę. Ja spokojniej, wiem kiedy skończył, kiedy chce się napić, kiedy przerwa na "zabawę" jedzeniem. 

Krztusił się zaledwie kilka razy (bo ja wiem 3-4). Oczywiście mi serce zamierało, ale starałam się wytrzymać te kilka setnych sekund, by zobaczyć czy sobie poradzi. I wiecie co- radził sobie. Odruch. Najczęściej odruchem wymiotnym przesuwał z powrotem do przodu, czasami wypluwał a czasami dalej jadł jak by nic się nie wydarzyło.  


(tu Jakub z tego okresu- fota na szybko by nie rozpraszać, a i tak zauważył)

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty