Z dziennika: Jakubowe BLW część 3



Grudzień 2018 Jetem domową kucharką. Nie jakąś wybitną, ale po ponad 12 latach jakiegoś tam gotowania, potrafię to i owo. Jednak tworzenie jadłospisu i gotowanie dla dziecka, które dopiero poznaje nowe smaki i wchodzić w świat jedzenia to jakaś masakra. Niby wszystko takie proste. Jak poszukasz w sieci, tony opisów i przepisów, na kilku polskich stronach i wiele więcej na zagranicznych. Sama książka, na której bazuję podaje, że wiele z codzienności nie trzeba zmieniać. Teoria a praktyka... znajoma zasada.

06.12.18. Od początku grudnia na zmianę: "porządne" śniadanie (jajko na twardo, chlebek, ogórek świeży lub pomidor) i kasze (manna, jaglana) czy płatki (jaglane) z owocem- jabłko, banan, gruszka. Odrzuca kaszki, może gdyby były nie na wodzie to by zjadł- trzeba popróbować. Owoce, warzywa, jajka (nie jajecznica) bardzo chętnie jedzone. Chleb czerstwawy, ze świeżym czy bułką nie radzi sobie. Skleja mu się w buzi w bryłę, którą ostatecznie musi wypluć.


11.12.18. Staram się podawać podobne warzywa jakie my mamy, ale obiady czasami są różne. Śniadania jemy takie same. Wczoraj wyjedzone wszystko podczas każdego posiłku + dokładka: owoce i warzywa. Następnego dnia już mniej, chyba ząbki zaczynają "schodzić" czy jakiś inny skok rozwojowy, marudzenie- nie jedzenie. 

19.12.18. Próba pulpetów rybnych przed wigilią- pierwszy raz ryba. Rozgotowały się w większości. Uratowane rozgniótł na blacie. Powstałej zupy nie ruszył. Warzywa tego dnia zjedzone wszystkie. Brak ochoty czy nie te smaki? Wieczorem pieczone pierniczki na święta. Próba pierniczków mało słodkich (posłodzonych daktylami) dla Kubusia. Posmakował. Zjadł dwa. I to były jedyne, które zjadł. Następnego dnia nie ruszył. Do wywalenia, bo nam też nie smakowały, za mało słodkie.

23.12.18. Postanowiłam nie gotować "specjalnych wigilijnych dań" dla Kuby. Ugotowałam mu warzywa w bulionie , które wiem, że je i lubi. Zje dobrze, nie trudno. Będzie dużo osób i gwar, to nie czas na nowości. Już samo jego samodzielne jedzenie (a nie łyżeczką papek) będzie sensacją. I mi i jemu nie potrzeba więcej nerwów. Upiekłam mu też amarantuski (z kolejnego przepisu). Nam smakowały, Kuba rozkruszył, podziamdział, słabo zainteresowany.

Z tygodnia na tydzień, z dnia na dzień wszystko potrafi się zmienić. Zajada, nie zajada. Smakuje, nie smakuje. Pocieszające jest, że nie ma jakiegoś dramatycznego bałaganu. Większość w obrębie stolika, na blacie: rozsmarowane, rozkruszone. Wokół krzesełka z przypadku coś spadnie, bardziej nachlapane.

Już po pierwszym cieście (sernik jaglany od alaantkoweblw) i biszkoptach (z tej samej strony). Z czego sernik do zjedzenia przez nas był- Kuba nie zainteresowany, jedynie malinki wyjadał, a my nie daliśmy rady, za mało słodkie. Biszkopty, nawet coś tam zjadł, jednak jak do tej pory nie przejawiał jakiegoś mega zainteresowania słodkimi smakami np. z owoców. 






Komentarze

Popularne posty