Zakrztusi się?! ...na pewno!



"Po co to?", "Zabawa.", "Przecież i tak się kiedyś nauczy...", "bo się zakrztusi"...

I o zakrztuszeniu dzisiaj mowa. Nie tylko przy BLW jest istotne, by umieć poradzić sobie z krztuszącym się dzieckiem. Właściwie, w takiej sytuacji im mniej my zrobimy, tym lepiej, dziecko samo w końcu odkaszlnie porządnie. Bądźmy przy nim, trzymajmy za rękę jeśli tego potrzebuje. Dajmy mu kaszleć, przełknąć, odetchnąć.

To zadławienie spędza sen z powiek początkującym blw-u rodzicom. To pierwszej pomocy przy ZADŁAWIENIU powinniśmy się nauczyć, nie tylko przy blw, ale w ogóle. Jedzenie to nie jedyne rzeczy, które w ułamek sekundy mogą dostać się do buź naszych dzieci. Z tego co się naczytałam, zadławień jest niewiele przy blw. Sama nie słyszałam o takim, a zakrztuszenie? Organizm szybko sobie z nim radzi sam.

Już od pierwszych tygodni uczę się wstrzymywać oddech i czekać, gdy w tym czasie Kuba kaszle. W drugim tygodniu życia, po raz pierwszy zakrztusił się... mlekiem. Serce mi stanęło, coś tam wiedziałam o położeniu na brzuszku na kolanach... eh... dokształciłam się po tej sytuacji.

Zakrztuszenie przy blw? U nas nie było tak często, jak krztuszenie podczas picia mleka, czy w późniejszym czasie wodą. Na początku zaledwie kilka (dwa- trzy?) razy. Z resztą do teraz (gdy to piszę, Kuba ma ponad 9 miesięcy) krztusi się niezwykle rzadko i to głownie płynami: wspomnianym mlekiem czy wodą, gdy uczył się pić ze słomki czy, jak teraz z kubeczka.

Jedzeniem raczej się nie krztusi. Gdy jest za duży kęs lub za mały, nie do pogryzienia, za śliski... itp.- wypluwa. Wypluwa! Odruchem wymiotnym przesuwa do przodu jamy ustnej, skąd łatwo by wypluć.

a kwestia, że i tak się nauczy sam jeść, to po co to całe blw? Tak. Zapewne się nauczy, ale blw, to coś więcej, niż samodzielne jedzenie. Jednak jak to wytłumaczyć pokoleniu, które sadzało dzieci podpierając z każdej strony i gdy ledwo wstało, "pomagali" chodzić? Gdy dziecka nie sadzasz i tak usiądzie, gdy nie "uczysz" chodzić i tak pewnego dnia wstanie i.. pójdzie. Na szczęście nie musimy się tłumaczyć nikomu z naszych metod. Róbmy swoje.


Podzielcie się swoimi przeżyciami z rozszerzania diety i zakrztuszeniami (nie ważne czy karmicie łyżeczką czy blw).

P.S. Jak sobie radzić z zadławieniem możesz zobaczyć np. tutaj.

Komentarze

  1. Takie niepozorne, a takie niebezpieczne :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje na szczęscie się nie krztusiły, oczywiście zdarzało się, najczęsciej właśnie mlekiem, jednak nigdy nie było to jakieś poważne.

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie przy jednym i drugim dziecku było karmienie mieszane przy rozszerzaniu. Dzieci szybko nauczyły się odksztuszac. ;) Grunt to nie panikowac;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty