Lista, lista! czyli opowiadanie o listach prezentów




Roczek dziecka. Cóż to za wydarzenie! Jeśli tak jak u nas, jest to pierwsze takie święto w waszej rodzinie, znaczy, że impreza jest podwójna! Tak oto przyszedł na świat nasz syn i staliśmy się rodzicami! Szaleństwo uczuć! Kto przeżył to chociaż raz, ten wie. Teraz przed nami wielka uroczystość! Cóż w niej wielkiego- zapyta ktoś- pieczesz tort, dzieciak zdmuchnie świeczkę, odpakuje prezent, pobawi się opakowaniem i narka. Tak robią niektórzy rodzice. I tak to jest To świętowanie, ta radocha bycia z dzieckiem, w tym ważnym dla rodziny dniu. 

Zazdroszczę takiego układu- zostałoby mi myślenie nad super pierwszym tortem! A jak jest? srak! Oczywiście bliskiej i dalszej rodzinie tego nie powiem (tu mam podział: rodzina to my: mama, tata, dziecko. Bliska to: nasi rodzice, rodzeństwo, dziadkowie; dalsza: ciotki, wujkowie kuzynostwo i najdalsza to ci, o których się głównie słyszy w opowieściach).

My już od prawie roku słyszymy: co to to nie będzie, jak Kuba skończy roczek! Już od świąt dyskusja, że może ta czy tamta zabawka mu się przyda. I na nic ucinanie- jest jeszcze czas. Każdy z rodziny chce pomóc, bo my tacy biedni teraz jesteśmy- powszechnie wiadomo, że dziecko to trudny do udźwignięcia wydatek... ta pomoc prawie mi spędza sen z powiek, mimo prób luzowania. 

Od czasu przed świętami w grudniu i wiecznego wydzwaniania i tłumaczeń, dostawałam bólu głowy. Na nic prośby. I tu wielkie podziękowania dla sprawcy tych telefonów: naszego synka! Gdy rozmowa trwała dłużej niż chwilę, zaczynał płakać! Osoba po drugiej stronie szybko się rozłączała, bo wiadomo dziecko płacze- na pewno głodne. Nigdy nie wyprowadziłam nikogo z błędu. Kuba po odłożeniu telefonu od razu się uspokajał, a ja nie musiałam gadać o dupie Maryni, odsyłając wszystkich do męża- a on jak to facet: tak, nie, nie wiem- napiszę później, pa. 

Co to za wydzwanianie? Z pytaniem: co dla Kubusia pod choinkę? Pomoc. Oczywiście musi dostać prezent od każdego! Nie ważne, że mały, że dopiero powoli odkrywa świat zabawek, skoro w sklepach tyle super świecących, grających, błyszczących, mówiących, tańczących, skaczących i fruwających, plastikowych, must have zabawek! 
- Za wcześnie na jeździk? Przecież już za chwilę 8 miesięcy będzie mieć! 
- Instrumenty? Prawdziwe? To jeszcze pomyślcie i dajcie nam znać. 
- Bo Brajanek- wiesz, ten od Ewki- to ma taką a takaą zabawkę, byłaby idealna dla Kuby...
- Misia! Na pewno nie ma misia. 
- Koparka, betoniarka, koń na biegunach, zestaw małego majsterkowicza, gwiazdka z nieba...

Wcale nie było nam do śmiechu! Hej, hej! Kupcie od razu jakiś magazyn, co by to wszystko pomieścić! 

To zróbcie listę. O tak! Lista. 90% osób w rodzinie jest uinternetowiona, lista online- spoko, opiszemy zasady, oni zaznaczą, od razu będzie wiadomo, że coś zarezerwowane, luzik blusik i sukces. 

Haha-ha! Naiwni. Tak byliśmy naiwni! 

"Jak to nie ma zabawek na liście? Były 3 i już ktoś zarezerwował? Jak to? Dlaczego oni pierwsi, a nie ja?! Ubrania? Co z tego, że z grubsza opisane, a znajdę rozmiar/ kolor/ fason...? Jak się nie spodoba? Może się jeszcze zastanówcie i dajcie nam znać? Jak to zaznaczać? Przeczytać i wszystko opisane jest co robić dalej? Co? Skąd mam wziąć czas na czytanie?"... prawie każdy miał za to czas na wieczne wydzwanianie i trucie D... Młodzi- luz, bez pytań a wręcz z gratulacjami pomysłu i ułatwienia życia. To ta doświadczona część rodziny. Ta, która borykała się z tonami mniej lub bardziej chcianych prezentów dla swoich dzieci, miała problemy. 

...bo w sklepie, w reklamie, ktoś tam miał... 

Plus, że ostatecznie prawie- Posłuchali i prawie nie przesadzili. 

Teraz ten roczek. Bogatsi o jedno prezentowe doświadczenie, staranniej przyszykowaliśmy się do drugiego. Lista. Oczywiście! I tak, lista prezentów to ostatnia rzecz na naszej liście przed urodzinowej. Najmniej ważna, ale konieczna. 

...bo! Nie dogodzisz. Nie dogodzisz rodzicom dziecka z prezentem dla niego. Nie dogodzisz dziadkom dziecka z prezentem dla wnuka. Baaardzo bym chciała mieć to gdzieś, przyjmować wszystko i później, jak niektóre moje koleżanki, próbować sprzedać to na jakiejś np. giełdzie mam.

Hitem tu jest koleżanka, która już od roku próbuje się pozbyć grającej latarki. Co? Latarka i gra? Tak, 15 czy ileś tam melodyjek. Co przyświecało darczyńcy z kupnem jej? Na pewno dobro dziecka. Żadna mama, jak widać, nie jest zainteresowana taką super rozwijającą zabawką dla swojej pociechy. 

Tak, chciałabym mieć to gdzieś. ...ale! Raz- nie mamy miejsca na przechowywanie używalnych i nieużywanych zabawek. Dwa- zabawka- prezent jest Dla Dziecka, do zabawy/ rozwoju. Po to są zabawki! Czyż nie? Tak! na rynku jest przewaga zabawek "po nic". Właśnie o to nam chodzi, by nie przynosić zabawek, bo: - ja miałem/am tylko drewniane/ szmaciane/ jedną/ dwie, same książki były tylko i za nudno, bo Wszyscy maja/ bo każdy powinien mieć/ bo będą się z niego śmiać. Bo. 

...to nadal prezent dla dziecka? Rocznego. Kto ma się z niego śmiać, szydzić, pokazywać palcem? Czyje kompleksy chcesz leczyć? Wszyscy mają? Naprawdę? Cały świat?!

Zrobiliśmy listę. Zupełnie różną niż ta "gwiazdkowa". Bez ubrań, by nie zostać z 5 sweterkami (0szt. na liście), 8 bluzami (2szt. na liście), 7 pajacykami (2szt.), 6 ubrankami z motywem świątecznym (0szt.) w rozmiarze, w który wejdzie dopiero! za miesiąc. O! akurat renifery na Wielkanoc!... bo ktoś nie doczytał, inny nie zaznaczył a większość... przedobrzyła! Doceniamy. Tak, cieszymy się z tej jednej pary spodni, 2 par body i innych, kupionych w dobrym rozmiarze i pozostałych rzeczy z listy. 

Teraz liczymy ponownie na wsparcie. Na liście nie ma jednak ubrań, co jest naszym dużym wydatkiem, ale udźwigniemy. Ba! są dwie listy, jedna dla dziadków: z wybranymi drewnianymi zabawkami i instrumentami- chcą szaleć- proszę bardzo. Dziadkowie- należy im się porozpieszczać wnuka. Druga lista jest dla pozostałych, niemniej ważnych gości i są na niej książki. Tylko

Listy z zaproszeniami dotrą lada dzień i się zacznie wydzwanianie... Na szczęście do męża. Kolejna listowa nowość. Taki unik dla mojego zdrowia psychicznego. 

Co na to rodzina? Pogadają- pogadają, ponarzekają- ponarzekają, pokomentują, poobgadują... ale miejmy nadzieje, że lepiej się przygotowaliśmy z obecnymi listami i... jak w grudniu, większość pójdzie za naszymi prośbami. 

I tak jeszcze parę (naście?) razy... do czasu aż Kuba Sam! powie czego chce.

To piszcie jak to u Was drodzy rodzice wygląda? Piszecie listy? Nie poruszacie tematu co będzie to będzie? Podpowiadacie? Jak z powtarzalnością zabawek?

photo by Bruno Glätsch, Pixabay

Komentarze

  1. Hmm, ja nie mam doświadczenia od strony rodzica, ale widzę ambaras z tymi prezentami!:o

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja dzieci nie mam. Ale jeśli idę na urodziny chrześnicy lub do znajomych, mających małe dzieci, to pytam się rodziców, co kupić. Tak jest najlepiej dla wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że tak jest najlepiej. U nas też część rodziny to akceptuje i pyta. Reszta też pytam a na odpowiedź reaguje w stylu: a może coś innego/ to jeszcze pomyślcie/ czy próbuja przeforsować swoje pomysły i na każda możliwość dzwonia po sto razy- tak miało być łatwo i przyjemnie :)

      Usuń
  3. Rzeczywiście wydarzenie utarte w naszej kulturze jako to do celebrowania. Często zakrapiane. Często nadmuchane. Wszystko jak zawsze, zależy od podejścia rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem tak. Bierz jak dają możliwość nie marudź. Pochowali i będzie na później. U nas takich szaleństw nie ma bo my średnio obchodzimy wszystkie te datowane imprezy 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też średnio obchodziliśmy z mężem, zwykle kończyło się na życzeniach! Pierwsze dziecko w rodzinie od lat, rozumiem szał/przesadę. Brak miejsca i inne podejście do rzeczy to mój powód by nie brać co dają ;)

      Usuń
  5. Na szczęście mieszkam za granicą i nie mam problemu z prezentami (tzn mój maluch dopiero się urodzi, ale wiem że specjalnie nikogo to nie obejdzie). Będzie fajnie jak będą pamiętali o życzeniach urodzinowych chociaż i to pewnie za jakiś czas minie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mam dzieci, stąd ciężko mi się wypowiedzieć ;).

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas imprezy dziecięce odbywają się bez takich problemów, bo większość gości konsultuje prezenty. Poza tym większość wątków z bloga to takie problemy trzeciego świata...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas większość gości jest zadowolona z listy :) co do tego: "poza tym"- no to grubo ;-]

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty