Organizacja przyjęcia na Roczek.



Kiedy rodzi się dziecko, wraz z nim stajemy się rodzicami. Cudowne uczucie. Nie da się sobie tego wyobrazić! W szaleństwie uczuć, od dnia narodzin, przytakujesz na połowę pomysłów rodziny, dotyczącej bliższej lub trochę dalszej przyszłości. Może nie każdy tak ma, jednak my daliśmy się, może nie tyle nabrać na część z nich, co wejść w nie swój schemat. Jednym z nich było zapraszanie na pierwsze urodziny dziecka. Wszystkich chętnych! Na szczęście nie jest to 50 osób, chociaż i tyle by się z pewnością znalazło. Im dalej w "rodzicielski las", tym bardziej byliśmy świadomi co zrobiliśmy! Okej, 20 osób to nie 50, jednak słuchając oczekiwań rodzicielsko doświadczonej części... uznałam, że nieźle wdepnęliśmy.

Tak jak wiele osób, mieszkamy w mieszkaniu. Metraż, który jest do naszej dyspozycji jest mały. I teraz te urodziny syna. Upchnięcie gości i tłok w niewielkim pomieszczeniu, to pierwszy problem, bo jak wszyscy siedzą, to jeszcze jeszcze, gorzej jak ktoś będzie chciał wstać. Hałas. Gdy nie ma gdzie się schować/rozejść, każdy będzie rozmawiał z każdym- już odwykłam i przeraża mnie myśl o jazgocie, również w imieniu mojego nieprzyzwyczajonego do tego syna.

Druga kwestia to posiłki. Skrót wydarzeń, który zapowiedziały kobiety z naszej rodziny- jako, że lata temu same organizowały podobne imprezy, wiedzą i doradzą. Zaczęły gdy Kuba miał ok 2-3 miesiące! Obowiązkowo obiad, po nim kawa, ciasto i tort, a na dokładkę kolacja. Obiad to koniecznie rosół i drugie danie, z co najmniej dwoma- trzema rodzajami mięsa, tu idealne były by kotlety, pieczeń i koniecznie zraziki. Kawa, herbata + ciasta i tort. No i bez kolacji to ani rusz, a tam śledziki, sałatki, nie może zabraknąć jakiejś potrawki na ciepło, leczo, klopsiki z pieczarkami czy o! bigos! Na wyliczankę kobiet słabo mi się robiło.

Jeśli wiesz, że prowadzę "instagram kulinarny" myślisz- pff jest w swoim żywiole! No nie... lubię gotować: na luzie, gdy mam czas i dla moich chłopaków! Pozostałe gotowanie to mus- nie lubię tak gotować! Na święta z rodziną, zawsze zamawiałam pieczenie ciast i ciasteczek- to mi sprawiało przyjemność. Tak było kiedyś! Zanim pojawił się Kuba. Teraz nie mam na to tyle czasu by się "pobawić". Nie lubię  też gotowców a szczególnie od/na święta. Organizacja roczku wg. kobiet z rodziny. "Serio? Jak to widzicie?"- pytam - "Mam stać od rana, a raczej od kilku dni w kuchni, do roczkowego wieczora/nocy? I gotować, zmywać, gotować, zmywać i usługiwać i podawać? Kto ja? Ja z mężem? A co z Kubą?..."

"My pomożemy."- w sensie zajmiemy się Kubą i "my tak miałyśmy/ robiłyśmy"- czytaj- też harowałyśmy, taki los matki, tradycja... i "zajmiemy się dzieckiem"... aha- no tak... 

Jak Wy tak robiłyście to spoko, jak Wy zajmiecie się moim dzieckiem, cały dzień, w tym dniu, wśród "obcych", jazgoczących ludzi- luz jestem zachwycona i on na pewno też będzie.

Czyli mam gotować, zmywać, gotować, zmywać i usługiwać i podawać... i karmić dziecko, bo karmię piersią na żądanie i wysadzić na nocnik, bo tylko ja wiem kiedy chce, do tego po południu też ma drzemkę, a nigdy nikt inny do snu go nie układa i nie w takim hałasie. Pomijam fakt, że po maksymalnie około 30 minutach "zabawy" z "obcymi", Kuba znajduje mnie i trzyma się moich nóg, jęcząc, dopóki go nie wezmę. Spoko mam chustę, wsunę go tam by dalej: gotować, zmywać, gotować, zmywać i usługiwać i podawać... bo Wy tak miałyście/ robiłyście. 

Pomożecie? Pewnie! To kolejna rzecz, którą lubię w kuchni- z wyjątkiem moich chłopaków i rodzeństwa, sorry, ale większa ilość ludzi w kuchni, a w szczególności kobiet (pół biedy gdy milczą- kto zna taki schemat ręka do góry) doprowadza mnie do... szaleństwa! Nie lubię pomocy- jak coś robię to robię- po mojemu! Nie lubię tłumaczyć jak ma być zrobione a tym bardziej prosić o pomoc w gotowaniu osób, dla których vegeta i sól sypane tonami to prawidłowa sztuka kulinarna. 

I spróbuj tu Babci powiedzieć by usiadła... że nie potrzebuję pomocy i gadania przy tym, ani zagadywania mojego dziecka, które będzie mi wisiało u nogi albo jeszcze lepiej, siłowego odrywania go ode mnie. Przecież jest jeszcze mąż. Tak by pomagał również. Zapanować nad resztą.

Nawet datę próbowali nam ustalać. "Zróbcie 1 albo 3 maja w majówkę, bo wszyscy wtedy wolne mają." No nie, nie wszyscy. Poza tym urodziny są 4! i naszą zapowiedzianą tradycją i życzeniem jest by świętować 4, w dniu urodzin. Nie 1. Nie 3. Nie 5, bo niedziela. Co roku, niezależnie od dnia tygodnia 4! "bo wolnego nie dostanę/ bo urlop będę musiała wziąć/ bo 1,3,5 było by wygodniej...". Nam nie jest tak wygodniej.

Brzmi jak jakiś film katastroficzny czy kiepska komedia? Może dla ciebie tak. Znam realia spotkań rodzinnych. Kobiety przekrzykujące się i gdakające niczym kwoki. Rozmowy o przepisach, pogodzie i podniecanie się, każdym mrugnięciem czy jęknięciem dziecka... Co w tym złego? Jesteśmy raczej cisi, spokojni i nie lubimy ingerencji "z buta" w tą naszą oazę. 

Wreszcie dochodzimy do najważniejszych spraw. 
1) to urodziny Kuby
2) to też nasze święto, rocznica narodzenia się jako rodzice
3) nie chcę i nie mogę sobie pozwolić na siedzenie w garach kilka dni- już zrobienie tortu, który z największą przyjemnością planuję już od miesiąca- to będzie wyzwanie.
4) my również chcemy spędzić i ten, jakże ważny dzień z naszym synem a nie "na zapleczu"
5) m.in. przez presję rodziny, wkopaliśmy się w to Przyjęcie Roczkowe, a nie jesteśmy osobami, które lubują się w tego typu imprezach (na naszym ślubie były 4 osoby- wliczając nas!)

Nie zrozum mnie źle. Raz na jakiś czas lubiłam spędy rodzinne, coś dla nich upichcić, jeszcze lepiej- upiec ciasto czy zrobić czekoladki... lubiłam. Zanim pojawiło się dziecko. Poziom decybeli, w szczególności ze strony kobiet, które nagle zaczęły krzyczeć i piszczeć , sięgnął zenitu! Już nie mówię o naszym dyskomforcie, a o totalnym oszołomieniu, zdezorientowaniu, zawstydzeniu naszego dziecka, które nie może nawet "pierdnąć" bez wielkiego "huraaa!", "brawooo!" czy oklasków i śmiechu, zebranych naokoło niego ludzi. Pół biedy że w takiej sytuacji nie płacze. Inna rzecz to, czego go to uczy? 

Jak po upływie czasu chcielibyśmy spędzić ten ważny dla nas dzień? We trójkę! Plus pyszny tort. I balony.

Jednak powiedziało się A...

Zawsze uważałam, że wynajęcie sali na uroczystość rodzinną jest dla "bogaczy". Nie zawsze wszystko pasuje, koszt wysoki i ogólnie- nie ma to jak w domu. Gdy w temacie "około- dzieciowym" słyszałam, że ktoś (nie jakiś tam biznesmen) wynajął restaurację na Roczek! dziecka- pukałam się w głowę, jak większość ludzi, z którymi się rozmawiało na podobne tematy. I przyszedł nasz czas...

Sala wynajęta. Czas ujdzie 3h. Kawa, ciasta, owocowe szaszłyki, zimne przekąski jak koreczki, kanapeczki, sałatki... Tort to moja działka. Balony będą. Wilk syty i owca cała.

Nawet w tak błahej sprawie jest podział i gadanie. Organizacja roczku według rodziny vs my vs nasze prawdziwe pragnienia... Czas na kompromis. Nie dogodzisz wszystkim. 

Od razu nauka na przyszłość: urodziny dziecka, w dniu jego urodzin spędzamy rodzinnie, we trójkę, z tortem od mamy, na końcu świata!

Jak tam Wasze roczki? Gdzie robiliście? Jak wspominacie? Zmienilibyście coś? Też taka atmosfera przed czy na luzie? 

My odliczamy dni do naszej godziny zero! Jest ekscytacja i wspominamy co było rok temu o tej porze...

zdjęcie freestocks.org z Unsplash

Komentarze

  1. Organizacja urodzin takiego słodkiego maluszka to rzeczywiście wyzwanie organizacyjne. Trzeba nie lada umiejętności by podołać wszystkiemu i własnym oczekiwaniom :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy wpis :) Taki roczek to wielkie wydarzenie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie robiłam. Dziecko i tak z tego nic nie ma a mi się nie chciało urabiać rąk po lokcie. Organizuje urodziny id 3 roku życia 😉

    OdpowiedzUsuń
  4. Roczek wiadomo, że wyprawialiśmy i my mieliśmy z tego wielką przyjemność, choć obecne przyjęcia są już organizowane zupełnie inaczej niż za naszych czasów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Robiliśmy roczek w domu:) Było skromnie, ale rodzinnie i miło:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm nie mam dziecka i będę chyba nie obiektywny. Zastanawiam się czy urodziny malucha to nie święto dla rodziców i dopiero później zacząć celebrować i zapraszać bliskich... Później jak będzie starsze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas to raczej o dziadków dziecka chodziło;)

      Usuń
  7. Najważniejsze to nie wpadać w "szał" i przede wszystkim cieszyć się chwilą! Zbyt dużo osób przykłada uwagę do idealnego świętowania, a zapomina o tym, co najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  8. byle nie popaść i wszystko robi c spokojnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas urodziny są zwykle organizowane w kilku rurach, jako że mamy małe mieszkanie, a chcemy zaprosić rodzinę i znajomych. Zawsze było bardziej na słodko. Jakieś ciasteczka, owoce, torcik i tyle. Przecież chodzi o to, aby się spotkać, pogadać, spędzić ze sobą czas, a nie przyjść na wyżerkę. Ja tam raczej podchodzę na luzie do takich rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że chodzi o spotkanie, jednak niektórzy jeszcze nie wyszli z myśli: zastaw się a postaw się- niezależnie od okazji;) Fajnie, że macie tak to zorganizowane.

      Usuń
  10. Mój maluszek roczek kończy 8 maja, planowaliśmy grilla w kameralnym gronie, ale pogoda chyba nam nie dopisze, więc zastanawiamy się, jak to rozwiązać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 8 minął, mam nadzieję, że dobrze się bawiliście nawet bez grilla :)

      Usuń
  11. Roczek wyprawialiśmy w domu tylko dla najbliższej rodziny, czyli rodzice, rodzeństwo z rodzinami i tak zebrało się 20 osób. Tort zamówiliśmy z fajnej cukierni, która piecze 'jak w domu', bo przy całej reszcie prac zabrakłoby czasu na pieczenie. Ciasta piekła mama męża. W piątek szyłam obrusy (bo się okazało, że nie mam takich samych), w sobotę dekoracje (od dziecka lubię to robić ) w tym słodki stół dla najmłodszych i zimne zakąski. W niedziele rano cała reszta. Udało się, bo pomagały siostry i tak jakoś wspólnymi siłami było tak jak planowałam. Hałasy i inne mi nie przeszkadzały, bo w sumie to chyba największy plus bycia razem z rodziną, a i siostrzeńcy mi trochę synka przypilnowali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o! super, że macie więcej dzieciaków w rodzinie i szacunek za taką organizację i zaangażowanie wszystkich:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty