Potrawy i słodkości na święta dla dzieci (od 6 miesięcy do 3 lat)



Święta, święta i odwieczne pytania każdej mamy czy babci:

Co podać dziecku? 
Czy gotować osobne dania dla dziecka?
Co gdy jesteśmy zaproszeni na święta do kogoś?
Czy wytyczne żywieniowe w święta obowiązują?

Od wytycznych zacznę. Najłatwiej powiedzieć, że i tak i nie, bo... to zależy. 

Od czego? Od sytuacji, czyli od wieku dziecka, miejsca spędzania świąt i bliskości osoby, u której się te święta spędza. 

Nie raz nie dwa, do skończenia przez Kubę pierwszego roku życia, słyszałam pytanie: co dla niego przygotować? 

Odpowiedź jest prosta: wszystko, tylko bez cukru i soli. Skup się na warzywach (owoce zamiast ciast czy ciasteczek). 

Na co słyszałam kolejne pytanie "czyli co?"... Ręce opadały. 

Najważniejsze wytyczne na święta, dotyczące wszystkich dzieci?

Grzyby! Uwaga! Grzybów leśnych nie podajemy dzieciom do 12! roku życia. Uwaga na wszelkie bigosy, uszka, pierożki, sosy, zupy. Pieczarki można podać, są to grzyby hodowlane.


Sól, cukier. Dzieci poniżej 12 miesięcy, w ogóle nie powinny mieć dosładzanych czy solonych potraw. 
Powyżej roku, w zasadzie też nie, ale! im starsze dziecko, tym mniej trzymała bym się tak tej wytycznej w czasie świąt(!). 

Ryby, których tak wiele na świątecznym stole. Niby oczywiste, jednak napiszę, uwaga na ości!

Gotować osobne dania dla dziecka?

Nie ma problemu, gdy święta spędzamy u siebie i to my gotujemy. Robimy jak zwykle, odkładamy nieposoloną porcję tego i owego dla dziecka i już.  

Co, gdy jesteśmy zaproszeni na święta?

Inna sprawa jest, gdy jedziemy do kogoś na święta. Babcia czy dziadek na pewno nie chcą źle. Nawet jeśli nie mają zamiaru nawet zapytać o danie dla dziecka, a bywa tak. U mnie najczęściej pytania kończyły się tym, że rodzina stwierdzała: ugotuj coś sama i przywieź. Można i tak. Czy tak robiłam? Nie. 

Będzie za słone - dziecko nie zje. Będzie za słodkie dziecko nie zje. Czy umrze z głodu? Na pewno!

Czytelniku! U Babci? Umrze z głodu? Kto zna taki przypadek ręka w górę. Tym bardziej nie umrze w święta, przy uginającym się świątecznym stole. Dziecko na pewno wyszpera, czy też ty mamo, zaproponujesz mu coś, co będzie w stanie zjeść. Co jeśli nie? Cóż. 

Taki np. 2,5 latek, jak moja siostra paręnaście lat temu, na pewno ze smakiem zje... kanapkę! Z serem, domowym dżemem czy innym ulubionym składnikiem. 

A w domu? Siostra właśnie w domu tak jadła. Nie trzeba było wyjeżdżać. To, że są święta, jemy inaczej, często w powiększonym składzie osobowym, w eksplozji emocji... Nie pomaga. Dziecko woli chociaż znany mu przysmak zjeść. No chyba, że na co dzień jecie różnorodnie. To... w "święta przy uginającym się świątecznym stole..." itd.

Dziecko też może zjeść niewiele. Postarajmy się, by były ugotowane warzywa czy owoce obok sałatek czy ciast, a dziecko sięgnie po znane mu smakołyki. 

Czy ten temat w ogóle jest potrzebny?

Ponownie to zależy. Od tego jak rozszerzasz dietę. Niektórzy uważają, że wytyczne to przesada i nie trzymają się ich lub tylko wybranych punktów. 

Nie ważne jednak po której stronie "barykady" jesteś. Chcesz uczcić, być może pierwsze czy drugie święta dziecka, razem z nim. Dzieląc się każdym ich aspektem, a najłatwiej jedzeniem. 

Byłam w tym miejscu rok temu.

Co podać niemowlakowi na świąteczny stół?


To kwestia wieku dziecka, a co za tym idzie, etapu i sposobu rozszerzania diety. 

Pierwsze święta z Kubą, wypadły, gdy miał 7,5 miesiąca i 1,5 miesiąca doświadczeń z rozszerzaniem diety. 

O radości! Ile to ja się nie naczytałam o tym co mu podać, co mu przygotować. Co mógłby spróbować. Jakie smakołyki mu przygotować!!! 

Tak dokładnie w tym miejscu byłam rok temu - doskonale rozumiem twoje podejście przy waszych pierwszych świętach.

Przygotowania do tego dnia, zaczęłam od początku grudnia! Testowałam różne delikatne przepisy na ryby czy wypieki, od znanych blogerek. Wyszło z tego tyle, że później musiałam to wszystko zjadać, bo po kilku próbach Kuba ryby nadal nieee. W połowie grudnia myślałam, że osiwieje z nerwów, bo "co też mu podam na wigilie?!" 

Upiekłam mu też pierniczki (dosłodzone 2 łyżkami syropu daktylowego, jak w przepisie). Zjadł 1/4 jednego pierniczka. Zrobiłam mu dzień przed Wigilią kolejne, szybkie ciasteczka - amarantuski. By nie był osamotniony. Zjadł pół na całe święta. 

Rodzina śmiała się z tych moich dań i działań. Jednak nie byli dużo lepsi, ze swoimi pomysłami, mówiąc, odpuść dzieciakowi i daj mu kawałek tego czy tamtego. 
Ja już wyciągnęłam wnioski więc dla krewnych, zrobiłam test. Kuba nawet buzi nie otworzył po podsuwane mu serniczki, mandarynki, bananka, czy pierniczka. On po prostu nie był głodny! Dodatkowo, no nie rozumiał, że święta i tradycja, czas opychania się itd.


Wracając do jego potraw wigilijnych.
Do samej kolacji, podałam mu obiad, który miał przygotowany na następny dzień, (duszonego indyka z warzywami) bo... rodzina opóźniła wigilie... a Kuba skubany nie chciał przeczekać! 

Wcześniej dostał warzywa z ryby po grecku, ryby nie tknął. Na wigilii zjadł dwie brukselki, pod ostrzałem rodziny i kpiących spojrzeń i uśmiechów w stylu: "co ona z tym blw? i czy ten dzieciak zjadł coś?". Także... 

Rok później miło mi, że mogę się z tego wszystkiego śmiać!

To co podać dziecku?

Moja podpowiedź dla wszystkich tych, którzy są na początku rozszerzania diety dziecka (na początku, tzn. dziecko ma około 7, 8, 9... miesięcy). 
Dla niemowląt podstawą jest mleko. Także tego - izi - nie zje niczego ze stołu, na pewno dopije mlekiem. Nie twórzmy dla dziecka do 1 roku życia, osobnego menu. Bierz pod uwagę, o której realnie usiądziecie do stołu. Miej trochę ugotowanych warzyw. Czy też po prostu kaszkę.

Starszemu ponad rocznemu daj to co wam i już. Raz podane dania doprawione, jak wszystkim, to nie zawsze. Uważaj na grzyby, jak możesz unikaj słonych, wędzonych, przesłodzonych, smażonych potraw (dziecko z resztą może takich nie zjeść lub mieć  później problemy z brzuchem).

Co  będzie u nas? 

W tym roku na pewno: ryba po grecku (warzywa to nasz pewniak, że Kuba zje), barszcz, pierogi, kluski z makiem (czytaj kopytka z makiem) i do nich surówka z marchewki i jabłka. Na słodko: pierniczki mało słodkie, ciasteczka marchewkowe i jakieś ciasto kakaowe.


Oczywiście każde dziecko jest inne. Każdy ma swoje ulubione i powtarzane dania. Pamiętajmy, że świąteczny zgiełk, tak miły dla nas, może spowodować oszołomienie u dziecka. Wyluzujmy. Chleb zwykle się znajdzie w każdym domu.

Podzielcie się jakie smakołyki u was będą gościć na stole. Może zainspirujecie mnie czy pozostałych.


Wpis powstał w ramach akcji Blogrudzień 2019, organizowanym przez Magdę z bloga MagdaM.


Zapraszam również na pozostałe wpisy, do blogerów, będących częścią tegorocznej edycji blogrudnia. Każdego dnia grudnia na poniższych blogach pojawią się lub już są wpisy, nawiązujące do świąt. Zapraszam!

1. grudzień – Mama na całego
2 grudzień – Tarapatka
3 grudzień – Dzieciorka
4 grudzień – Szczęśliwa siódemka
5 grudzień – Do herbaty
7 grudnia – Przed ślubem.
8 grudzień – Mama Asia Ogarnia
9 grudzień – Wysmakowana
10 grudzień – Dziubdziak
11 grudzień – Pozytywny Dom
12 grudzień – Młoda mama pisze
14 grudzień – Młoda Mamma
15 grudzień – Kopanina
16 grudzień – Pogodnie przez życie
17 grudzień – Humory Zmory
18 grudzień – Asertywna Mama
19 grudzień – Jaśkowe Klimaty
20 grudzień – I jak w domu
21 grudzień – Carpe Diem
22 grudzień – Dieta to Kobieta
23 grudzień – Mamusiowy świat
27 grudzień – Na wysokim obcasie

30 grudzień – Magda M. Blog

Obraz StockSnap z Pixabay 

Komentarze

  1. Moje dzieci już są duże i od wielu lat nie mam takich problemów.
    W tym roku spędzam święta w ciepłym kraju, więc i przygotowanie dań mnie ominie.
    Ten wpis jest przydatny dla młodych mam i zapewne wiele im podpowie.
    Pozdrawiam!
    Irena

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam bardzo podobne podejście. Nic na siłę, jeśli nie chce, na pewno nie zmuszać. Dla tak małego dziecka kolacja wigilijna i tak może stanowić pewne źródło stresu, a namawianie go, by jadł coś, na co nie ma ochoty, może ten stres pogłębiać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się, że nic na siłę. Dziecko coś na pewno zje, a atmosfera powinna być miła, w końcu to Święta :) KasiaK

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas jedzone są pierogi z serem. To trochę prawda z tą kanapką�� jakoś rok temu syn po kolacji zapytał czy zjemy teraz coś dobrego. Ja zapytalam co a on na to chleb z dżemem�� także tak wigilijne jedzenie jednak trzeba tak pokombinować by dziecko miało coś osobnego

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo interesujące podejście:) I myślę, ze bardzo ważne dla świadomych rodziców:)
    Patrycja

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas dla dzieci nie było nigdy specjalnie szykowanych potraw. Wszystko jest domowe, a dzieciaki w święta albo były za małe na jedzenie czegokolwiek niż mleko, albo jadly wszystko :) bez dwóch zdań barszczyk z domowymi pierogami i chalka z miodem to dla dzieci były dawania numer jeden :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne jest zdanie, iż dziecko nie rozumie, że na święta trzeba się nawpychać jedzeniem. Bardzo celna uwaga :) Nie ma to jak nagotować jak najwięcej, a potem nie móc się ruszyć ;) Bardzo racjonalne i fajne podejście do karmienia dziecka, bardzo dziękuję za ten wpis. Mam pytanie, gdzie znajdę przepis na wspomniane w poście pierniczki? Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie podpowiem przepisu, bo już dokładnie nie pamiętam. Robiłam z pomniejszonej porcji

      Usuń
  8. Ja na wigilię robię córce zwykła zupe nie musiała jesc grzybów. Poza tym tradycyjne wigilijne potrawy jej nie smakują .

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo dobrze, że o tym piszesz, bo to naprawdę jest problem.Małe dzieci "przywiązują" się do jedzenia i naprawdę na wyjeździe bywa tak, że niewiele zjedzą. Najgorsze są te wszystkie dyskusje z ciotkami i babciami - To on tego nie je? Ależ musi....itp. No, w takich wypadkach trzeba po prostu robić swoje i się nie przejmować :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komentarze tego typu niestety nadal funkcjonują a chcąc chronić dziecko, czasami dochodzi do "mini kłótni"

      Usuń
  10. Mój syn na pierwsze swoje święta miał miesiąc, wiec nie bylo problemu, ponieważ pił wyłącznie mleko. A na kolejne święta miał już ponad rok, więc próbował kilku potraw w minimalnych ilościach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mój synek ma 3,5 roku, więc podczas świat mam nadzieję nie będzie miał problemu choćby skosztować niektórych dam �� lubi pierogi i zupy, więc myślę że to będzie strzał w dziesiątkę ��

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwsze święta mojej pierwszej córki wypadały, gdy miała miesiąc, więc problem był z głowy ;) Druga córka jest z lipca, więc jako 5-miesięczniak też niczego nie skosztowała ;) Kolejne święta były już z próbowaniem nowych smaków, ale moja mama zawsze przygotowuje dzieciom pierogi z serem i ulubione smakołyki. Wiadomo, że grzybów nie jedzą, a typowo wigilijnych dań nie lubią, choć w zeszłym roku starsza córka ochoczo zagryzała karpia... ciastem czekoladowym :D Po tatusiu ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja mam w domu dwójkę przedazkolaków i na święta trochę odpuszczam ;-) Pilnuję grzybów, bo wiem, że mogą zaszkodzić. Ale reszty po prostu pozwalam próbować. Posnakuje, to ok. A jak nie, to też w porządku. Moje na szczęście z tych, że w razie czego o jedzą się owocami ;) Tylko babcię trzeba hamować z tym jej wiecznym "a czemu one nic nie jedzą"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe czy my jako babcie też tak będziemy;)

      Usuń
  14. Dlatego ja mojemu synowi nie przygotowuje specjalnego menu na święta. je to co zazwyczaj. Jeśli skubnie coś ze stołu to dobrze, jeśli nie, na pewno głodny chodził nie będzie

    OdpowiedzUsuń
  15. My też to przerabialismy i nie było łatwo wytłumaczyć, że synek nie może jeść wszystkiego co się znajduje na stole! Jakoś kwestia żywienia była u nas zawsze sporna, teraz "walczymy" że słodyczami, które u dziadków są dostępne na wyciągnięcie ręki a w domu nie! Myślę, że to ostatecznie rodzice powinni decydować co znajdzie się w ten wieczór na talerzu dziecka! Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę preferencje dziecka alw dziadków już niekoniecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Ciężko nie urazić tu kogoś. Jednak dobro dziecka najważniejsze

      Usuń
  16. Aleksandra Piętowska9 grudnia 2019 05:59

    My dopiero zaczynamy przygodę z rozszerzeniem diety i na Wigilię szykuję..ziemniaka i marchewkę, mam tylko nadzieję, że babcia da sobie wytłumaczyć, że to wystarczy :D

    OdpowiedzUsuń
  17. z grzyba,i lepiej nie ryzykować u dzieci, ale pieczarki moga jeść już roczne dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet trochę młodsze, które nie mają problemów z rozszerzaniem :)

      Usuń
  18. Na Wigilijnym stole zawsze znajdzie się coś dla każdego w róznym wieku ;) A jeżeli nie...to zdecydowanie zgadzam się z Tobą kanapka czy mleko to doskonałe rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
  19. W sumie to cieszę się, że moje dzieci sa już na tyle duże, że nie muszę myśleć o ograniczeniach tylko o tym, żebyśmy jak najwięcej smakowali różnych i nowych rzeczy. Uwielbiamy wigilijne potrawy i jemy, bo na szczęście możemy wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na taki czas delektowania się wszystkim;)

      Usuń
  20. to super jeśli dorośli zauważają że dzieci czegoś nie chcą jeść, albo po prostu ... nie są głodne (dla niektorych to rzeczywiście szok że dzieci nie mają po prostu ochoty na jedzenie, bo w święta się przecież je i już).
    Osobiście znam dzieci, które Wigilię zwłaszcza przeżyly na suchym chlebku całe szczęśliwe, bo święta. Z głodu nie umarły :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Ojej to jeszcze totalnie nie mój świat :) Ale być może w przyszłości wrócę po wskazówki :)

    OdpowiedzUsuń
  22. U nas jest tak, że mały zje wszystko co mu podamy, oczywiście zdrowe, Nie dajemy mu cukru i soli. Czasami zje jakiegoś cukierka ale nie za często. A w Święta pewnie będzie jadł to co my. :) Ma już ponad 2 lata, pierogami ruskimi na pewno nie wzgardzi. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja ciągle nie pojmuję dlaczego ludzie potrafią maluchy karmić zupką grzybową w wigilię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość z nas przeżyła to może zapomnieli o zagrożeniu?

      Usuń
  24. Super poradnik, przyda się nie jednemu rodzicowi :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Dobrze, że podajesz takie propozycje, sam nie wiedziałem co podawać.

    OdpowiedzUsuń
  26. Cieszę się, że ten etap już za nami i dziecko je z nami "normalne" rzeczy:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Z tymi grzybami są różne szkoły. Ja jakaś sceptyczna jestem i ani jednemu, ani drugiemu dziecku nie podaję ich wcale.

    OdpowiedzUsuń
  28. Pamiętam Wigilię 3 lata temu. Było właśnie tak, jak piszesz. Babcia wariowała, bo co ten jej wnuczek zje. Miał 7 miesięcy. No coś zje, przecież nie da się zagłodzić. Zjadł gotowanego ziemniaka, sam makaron i suchy chleb. Dopił mlekiem. Rok później zjadł praktycznie to samo. Ja nie miałam spiny na gotowanie specjalnie dla niego. W tym roku ma 3,5 roku i też będzie mógł wybrać sobie coś ze stołu. A jak nie, to dostanie kanapkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi rok temu odbiło:D teraz wróciłam na właściwe sobie tory. Kanapki zawsze pomoga;)

      Usuń
  29. "Grzybów leśnych nie podajemy dzieciom do 12! roku życia" a nie miesiąca?
    "Dzieci poniżej 12 miesięcy, w ogóle nie powinny mieć dosładzanych czy solonych potraw" dlaczego?
    Fajny pomysł z tym blogrudniem, gdyby nie ten post nie wiedziałabym, że coś takiego powstało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grzybów leśnych nie do 12 roku, to nie bład. Nigdy nie mamy 100% pewności, co do tego, czy czasem zbierajacy się nie pomylił - tak nawet ten doświadczony/ nieomylny. Ryzyko zatrucia u dziecka, a raczej gorzej rozwinięta watroba, może nie poradzić sobie z toksynami. Toksyny grzybów Nie gina przez obróbkę termiczna. U dziecka zatrucie grzybami może skończyć się śmiercia. Niemowlęta maja odpowiednia ilość dostarczanego sodu w mleku. Dosalanie obciaża nerki dzieci poniżej 12 miesiaca. Zaleca się unikanie soli przynajmniej do 12 miesiaca a nawet 2 roku życia. Podobnie z cukrem. Dosładzanie - cukry, syropy Nie wnosza żadnych składników odżywczych. Dziecko Tym bardziej Nie potrzebuje takich zapychaczy. W pokarmie pobiera inne cukry, jak np. laktoza w mleku, fruktoza z owoców i to w zupełności wystarcza. Zapraszam do postu: Cukier w diecie dziecka + Wujek Dietetyk:)
      Blogrudzień to świetny pomysł, zgadzam się! Latem Magda organizowała "wyciśnij lato jak cytrynę" z opowieściami wakacyjnymi. Czekamy na nie w tym roku :)

      Usuń
  30. Rozszerzanie diety maluszka to nie lada wyzwanie- moja siostra bardzo się stara :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Organizacja tych dań dla najmłodszych to zawsze duże wyzwanie :) Miło, że podpowiadasz młodym mamą jak ugryźć ten temat na święta

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja mam podejście, że nic na siłe, jak nie chce to nie zmuszam. Jak wszyscy jedli pierogi z kapustą i grzybami mój synek dostał z mięsem. On nie jest miłośnikiem ryb, więc poprosił o kurczaczka. Usmażyłam mu więc polędwiczki. Dla mnie ważniejsze jest to, żeby mój niejadek coś zjadł, a nie żeby jadł potrawy zgodne z tradycjami wigilijnymi.

    OdpowiedzUsuń
  33. Myślę , ze słodkościami trzeba uważac jak dzieci i dorosli.

    OdpowiedzUsuń
  34. Przy tak małych dzieciach stworzenie menu na święta to nie lada wyzwanie. Każde dziecko wie najlepiej co lubi i chętnie pałaszuje, a czego nie. Moja chrześniaczka ma roczek i bez problemu zajada się śledziami, czy barszczem :)

    OdpowiedzUsuń
  35. W tym roku jeszcze nie było problemu, bo bliźniaki miały 3 miesiące, ale za rok już może być małe wyzwanie ;)
    Alicja

    OdpowiedzUsuń
  36. Bardzo fajny wpis choć my już dawno poza granicami wieku

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty